środa, 24 sierpnia, 2022
Reklama

Jakie reklamy najbardziej nas irytują?

Polacy generalnie reklam nie lubią, a spora część odbiorców traktuje je jak zło konieczne i czuje się zmuszana do ich słuchania i oglądania. Dotyczy do szczególnie reklam telewizyjnych, od których nie sposób uciec, gdy chce się spędzić przynajmniej pól godziny przed ekranem. Są jednak reklamy, które irytują szczególnie i wywołują bezwarunkowy odruch sięgnięcia po pilot, by przynajmniej wyłączyć dźwięk. W tej niechlubnej kategorii niekwestionowanym liderem ostatnich lat stała się reklama pewnej sieci sklepów, wykorzystująca wizerunek piosenkarki Eweliny Lisowskiej oraz fragment jej przeboju, przerobionego na „hymn” sklepu i szafującego wyświechtanymi sloganami. Poza wyśmiewaniem, protestami i parodiami spot doczekał się nawet swojego antyfanpage’a. Wszystko to znacznie wpłynęło na zwiększenie i tak już wyraźnej rozpoznawalności marki, która wykupiła sporo czasu antenowego, ale równocześnie sprawiło, że wielu potencjalnych klientów zraziło się do sklepu na tyle, by omijać go szerokim łukiem.

A co, ogólnie, najbardziej irytuje nas w reklamach?

  • Natarczywość – jeśli przed reklamą nie można uciec, a melodia z niej śni się po nocach i od razu podnosi ciśnienie, to taka reklama z pewnością zalicza się do grona natarczywych. Niestety w Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że reklama powinna trafiać do klienta jak najczęściej, a jej jakość jest często kwestią drugorzędną. Znacznie ważniejsze jest wbijanie do głów oklepanych haseł.
  • Słaby scenariusz, słabe hasła reklamowe – niektóre reklamy godzą w inteligencję widza, który powinien uwierzyć m.in. że każda kobieta chodzi ze sporą butlą płynu do prania, oraz że do umycia stosu naczyń wystarczy kilka kropli płynu. Reklamy są nastawione na natychmiastową sprzedaż a nie długofalowe budowanie pozytywnego wizerunku marki.
  • „Niesmaczne” reklamy – środki na kurzajki, odciski, świąd, upławy, zaparcia, do czyszczenia toalet… Do tego pojawiają się często w czasie, gdy przeciętny widz jest zajęty jedzeniem obiadu czy kolacji, co skutecznie odbiera apetyt na jedzenie.
  • Brak transmedialności – innowacyjne, ciekawe reklamy, przenikające przez świat online i offline, grające z widzami etc. – to wciąż rzadkie zjawisko. O ile reklamy online bywają naprawdę ciekawe, tak reklamy offline zatrzymały się w miejscu i nie potrafią wejść w XXI wiek.

dziecko oglądające telewizję

Dodaj komentarz

Back To Top