piątek, 26 sierpnia, 2022
Biuro

Wizyta u najlepszego weterynarza w mieście

Trzy lata przygarnęłam kota. Była to młoda samica, którą przywiózł mi mój przyjaciel Tomek. Był on wolontariuszem w schronisku dla zwierząt i właśnie do niego zwróciłam się z prośbą o znalezienie zwierzaka do adopcji. Melka była zdrową i wesołą kotką.

Skutecznie wyleczony kot przez dobrego lekarza weterynarii

lekarz weterynarii we WrocławiuNa podwórko, gdzie mieszkałam przychodziło mnóstwo kotów, które dokarmiałam. Był tam szary kotek, który zawsze się ze mną witał. Ostatnio jednak zauważyłam, że nie miał wcale apetytu i mocno schudł. Byłam odpowiedzialna również za koty podwórkowe i nie mogłam patrzeć jak ten szary tak chudnie. Postanowiłam więc zabrać do go placówki dla zwierząt. Przyjmował tam najlepszy lekarz weterynarii we Wrocławiu, który mnie znał. Wiedział, że dokarmiałam koty i powiedział, że jak coś się będzie działo, to mam do niego się zgłosić. Zadeklarował, że koty bezdomne będzie leczył za darmo. Złapanie kota z podwórka nie sprawiło mi problemu, bo znał mnie i dał się bez problemu złapać. Pojechałam od razu do weterynarza. Mój lekarz tego dnia miał dyżur i cieszyłam się, że to on zajmie się tym kotem. Zdiagnozował go szybko i okazało się, że kot zjadł coś nieświeżego i dlatego miał problemy z trawieniem. Podejrzewałam, że sąsiadka go czymś nakarmiła, bo ja zawsze dawałam kotom sprawdzoną karmę. Lekarz dał mi tabletki dla kota, które miałam podawać mu z jedzeniem. Byłam  mu wdzięczna za tak skuteczną pomoc. Ufałam temu weterynarzowi, bo był najlepszy we Wrocławiu.

Kot szybko wyzdrowiał. Przez kilka dni był w moim domu, żeby mógł szybciej dojść do siebie. Moja kotka nie tolerowała innych zwierząt i dlatego trzymałam go w osobnym pomieszczeniu. Kiedy był już w pełni zdrowy, to wypuściłam go na podwórko. Znowu biegał jak na dzikusa przystało.

Back To Top